4You Airlines – powtórka z OLT?

Po raz kolejny miało być pięknie. Dziewięć atrakcyjnych kierunków i aż 7000 miejsc za 47 złotych – to promocja, z którą nowa linia lotnicza 4You Airlines przebojem chciała wejść na rynek. W tej cenie można było polecieć do atrakcyjnych europejskich miast, a nawet do Tel Awiwu. Niestety, skończyło się kolejnym rozczarowaniem. Czy raczej, biorąc pod uwagę branżę – falstartem. Już drugim w wykonaniu 4You Airlines.

Sprzedaż biletów miała rozpocząć się dwa tygodnie wcześniej, jednak ze względu na „nieprzewidziane i niezależne od nas problemy techniczne”, jak wyjaśniła linia w oficjalnym komunikacie, serwery ruszyły dopiero wczoraj. I od razu padły. Choć zakładaną godziną rozpoczęcia sprzedaży była osiemnasta, przez parę godzin nie dało się na stronie dokonać żadnej transakcji.

Fala nieprzyjemnych komentarzy szybko zalała profil 4You Airlines na Facebooku. „Żenada!!! Ja to bym bała się wsiąść do tego samolotu. Kompletny chaos organizacyjny, nie wspominając o braku licencji, a to jest PODSTAWA!” pisała oburzona pani Ewa. „LOL! Dobrze, że zarezerwowałam bilet w innej linii” komentowała pani Patrycja. Negatywnych wypowiedzi było tak wiele, że parę minut przed 19 zablokowano możliwość ich dodawania. Dopiero to naprawdę rozsierdziło internautów. „Porażka i kasowanie komentarzy, wstyd”, „ŻENADA” - pisali chętni na kupno tanich biletów.


Co więcej, nie działało nawet centrum telefoniczne, przez które również – za słoną opłatą – można było zarezerwować bilety. Choć koszt połączenia wynosi 4,26 brutto za minutę, dzwoniący trafiali na powtarzające się kilkukrotnie wezwania do wyboru odpowiedniego operatora. Następnie telefon cichł.


Znaki zapytania

Zapowiadana promocja rysowała się w bardzo atrakcyjnych barwach, jednak model biznesowy przyjęty przez 4YOU Airlines może budzić zdziwienie. Linia rozpoczęła podbój polskiego nieba z Łodzi i Rzeszowa – dwóch niewielkich lotnisk o charakterze regionalnym. O ile niedoceniany i podupadający ostatnio port lotniczy w Łodzi może faktycznie mieć potencjał, o tyle połączenie z Rzeszowa do Tel Awiwu brzmi nieco kuriozalnie. Stolica Podkarpacia nie jest ani specjalnie dużym miastem, ani nie zachwyca swym położeniem z dala od większych metropolii.

To jednak nie jedyne wątpliwości dotyczące 4You Airlines. Miesiąc temu Kamil Lodziński z serwisu Fly4Free zauważył, że w Krajowym Rejestrze Sądowym spółka zajmuje się wieloma dziedzinami, od „Uprawy rolne, chów i hodowla zwierząt”, po „Naprawa i konserwacja komputerów”, z „Transportem lotniczym” włącznie. W tym samym artykule Lodziński stwierdzał, że 4You Airlines nie jest tak naprawdę linią lotniczą, gdyż „nie ma stosownego certyfikatu i nie jest wpisana do rejestru”. To dziwne tym bardziej, że już w czerwcu spółka chwaliła się gotowymi do lotu samolotami.

Polacy latają coraz więcej i zdecydowanie pokochali podniebne podróże. Do tej pory najczęściej korzystamy jednak z usług zagranicznych przewoźników – w dziedzinie linii niskokosztowych są to irlandzki Ryanair i węgierski Wizzair. Polska próba stworzenia taniej linii lotniczej skończyła się spektakularnym bankructwem OLT Express. Po wczorajszej kompromitacji internauci wieszczą to samo nowemu przewoźnikowi. Czas pokaże, czy 4You Airlines stanie się polską odpowiedzią na irlandzko-węgierską dominację.
Trwa ładowanie komentarzy...