Etnofioły, czyli dziwactwa naszych przodków

Dlaczego pod Lwowem całowano żaby w brzuch? Przed jakim nieszczęściem chroniło kilkukrotne przeturlanie kury? Czym była fartaczka i jakie imiona nosiły poszczególne choroby? Na te oraz inne dziwne pytania z historii naszych przodków można wreszcie znaleźć odpowiedź.

Miłośnicy folkloru świętują - polski Sejm zdecydował się uczcić dwusetną rocznicę urodzin Oskara Kolberga, ogłaszając obecny rok imieniem tego najwybitniejszego polskiego etnografa. To dzięki mrówczej pracy Kolberga, spisującego od Odry po daleką Ukrainę ludowe pieśni i wierzenia, możemy dziś poznać ze szczegółami życie naszych przodków. A to - jak wynika z ponad osiemdziesięciu tomów pozostawionych przez Kolberga notatek - bywało i śmieszne i dziwne, i czasem niezrozumiałe.



- W ramach Roku Kolberga podjęliśmy szereg działań przybliżających etnografię ludziom zupełnie z nią niezwiązanym - mówi Maciej Prochaska z Instytutu Oskara Kolberga w Poznaniu. - Jednym z naszych projektów są Etnofioły, czyli etnograficzne ciekawostki, ukazujące życie w dziewiętnastym wieku z zupełnie innej strony. To przede wszystkim nieznane nam zwyczaje, przesądy i wierzenia.

Na światło dzienne wyszły więc w Roku Kolberga takie zwyczaje, jak choćby nieco straszliwe "koty", praktykowane na Podkarpaciu:

Z profilu Etnofiołów na portalu Facebook można się też dowiedzieć jak rozpoznać wiedźmę:

"Czarownicę trudno rozpoznać. Są jednak sposoby na to: wziąć pierwszy pieróg zlepiony i zgotowany na wielki zapust, nosić w torbeczce pod lewą pachą przez cały Wielki Post, a wtedy mając go przy sobie na Wielkanoc zobaczyć można wszystkie czarownice zabrane po pas, jak latają jakoby ślepe i szukają drzwi wychodowych w cerkwi podczas resurekcji."
[notatka Oskara Kolberga spod Lwowa]

...lub co zrobić, gdy czarownica podbiera naszej krowie mleko:

Dość straszny wydaje się stan ówczesnej medycyny:

"Mówią, że febry jest dwanaście sióstr, które z nich każda ma inne imię; kto wie wszystkich imiona, ten najskuteczniej leczyć może. Pisze jej imię na karteczce i tę zwinąwszy, na nitce wiesza na szyi chorego. Widziałem jak na jednej było napisane:
Etbraębranda (takie imię febry)
Etbraębrand
Etbraębran
Etbraębra
Etbraębr
Etbraęb
Etbraę
Etbra
Etbr
Wypisujący wystrzyga ukośnie, jak ten napis, karteczkę, zwija i związuje nitką, nie pozwalając zaglądać do niej. Choć już febra i ustanie, lecz tak zwiniętą wrzucić na ogień. Jeżeli trafił na febrę tego imienia – porzuci, a nie – to nie pomoże."

[zapis Oskara Kolberga z Litwy]

"Odcina się paznokcie u rąk i nóg w którykolwiek piątek, zawija się je w papierek i zakopuje je w dołek pod rynnę lub strzechę, gdzie spada deszcz. Gdy odrosną, a ból nie ustaje lub się powtórzy, to znów się działanie powtarza, a zawsze w piątek."
[notatka Oskara Kolberga z Konina]

"W Szczercu koło Lwowa żabkę rzechotkę całują w brzuch, aby ich się nie czepiła zimnica."
[zapis Oskara Kolberga z Ukrainy]

Światło dzienne ujrzały też niektóre ludowe legendy i podania:


Dzieło etnografa

Większość fragmentów, cytowanych w ramach Etnofiołów, pochodzi z książek Oskara Kolberga. Etnograf zdążył przed śmiercią wydać 33 tomy dzieła o wiejskim ludzie. Oprócz nich zachowało się sporo rękopisów z zapiskami, których wydawaniem od kilkudziesięciu lat zajmuje się wspomniany Instytut Oskara Kolberga.

- To prawdziwe kompendium wiedzy o wsi polskiej w dziewiętnastym wieku. Spuścizna, nad którą pracujemy, jest podstawą dla każdego etnografa. W Roku Kolberga warto jednak dotrzeć z co ciekawszymi fragmentami do przeciętnego Kowalskiego, niezainteresowanego na co dzień tematyką folkloru. Może ktoś dostanie etnofioła - śmieje się Maciej Prochaska.

Poznańska inicjatywa jest jedną z wielu - obchody Roku Kolberga potrwają do końca grudnia, a zaangażowanych w nie jest wiele instytucji z całego kraju. Warto zainteresować się tematem, bo folklor i historia wcale nie muszą oznaczać nudnej wystawy w zakurzonym muzeum.
Trwa ładowanie komentarzy...